Od dawna interesowałem się zagadnieniami związanymi z kosmosem, astronautami, pasjonowały mnie rakiety. Kiedy dowiedziałem się, że organizowana jest wycieczka do podparyskiego muzeum kosmicznego, wiedziałem, że zrobię wszystko by się tam znaleźć. Wycieczka była dosyć kosztowna, ale nie mogłem pozwolić, by tak błaha sprawa jak brak kilkuset złotych pokrzyżowała moje plany i spełnienie mojego marzenia. Wiedziałem, że jeśli tam nie pojadę, to będę bardzo żałował, będę żałował, że nie zobaczę na żywo prawdziwej rakiety. Co prawda w muzeum nie są zgromadzone rakiety typu Apollo – czyli te, które były używane w programie lotu na Księżyc – ale francuskie rakiety Ariane również spełniłyby moje oczekiwania. Na zebranie brakującej kwoty miałem dwa miesiące, więc całkiem sporo czasu. Postanowiłem, że zatrudnię się w jakiejś agencji młodzieżowej i będę roznosił ulotki – ten sposób miałem zebrać resztę funduszy, które zabiorą mnie do muzeum kosmicznego i pozwolą zobaczyć rakiety. Pracowałem codziennie po kilka godzin, chociaż nikt tego ode mnie nie wymagał, ale chciałem jeszcze zarobić pieniądze, za które już na miejscu mógłbym kupić pamiątki, w końcu w takim muzeum bywa się raz w życiu i nie warto przegapić tej okazji.
Komentarze
Brak komentarzy